„I have decided that my 2019 will start February 1st. January is a free trial month”

Dosłownie dnia nie było, żeby coś złego się nie wydarzyło w tym styczniu głupim debilu. I tak właśnie się denerwuję, zamykam, smucę, otwieram, a potem znowu znikam na zmianę. I wczoraj sobie zasypiam o 3ciej w nocy, trzy godziny przed budzikiem, i sobie myślę, że to niemożliwe, żebym takiego pecha miała. Zadzwoniłam do człowieka jak się dusiłam z płaczu 3 dni temu i w ramach pocieszenia usłyszałam „no już nic gorszego się nie może wydarzyć, już gorzej być nie może” :). I faktycznie, cokolwiek się dzieje teraz to już nie przebije tego, co się wydarzyło -> więc mnie bardziej już nic nie dobije. No i, tak spokojnie nie mogąc zasnąć wczoraj, analizuję sobie prawdopodobieństwo moich niefartów… A tutaj na youtube wyskakuje mi Leo u Ellen jak opowiada jak skakał ze spadochronem i nie otworzył się ani jeden ani drugi… Albo jak leciał samolotem rosyjskim z Rosjanami i jeden silnik się zapalił i tylko on się przejął. I tak mi się lepiej zrobiło :) Bo oczywisty (ale nie tak oczywisty) łańcuch myślenia mi się nasunął dzięki temu. Leo robi dużo, dużo pracuje, dużo próbuje, dużo dużo dużo żyje -> dzięki temu SĄ rzeczy, które się mogą nie udać. I mogę odnieść porażki dzięki temu, że mam ambicje, że dużo pracuję, dużo próbuję i dużo (ale o dwa „dużo” mniej od Leo) żyję. Nie mogłabym zostać zwolniona gdybym nie pracowała :) Nie mogłabym zostać na lodzie z tym i szamtym gdybym nie próbowała tego i tamtego. Nie musiałabym omijać człowieka A i B i C, przez to że zawalam terminy, jeśli bym siedziała w domu, za piecem, u Pana Boga albo u Pani Buki, bo nie miałabym żadnych terminów. Nie miałabym jak stracić pieniędzy, jeśli nie miałabym pieniędzy itd. itp. Wolę chyba mieć taki okropny do wyrzygania miesiąc, a mieć odnośnik do własnych ambicji sprzed tego czasu i mieć co naprawiać niż żyć tylko we śnie.

Najlepsze dopiero przed nami
Świat dobry jak dobry sen 
Więc śpieszmy się z toastami 
Ten toast odmłodzi Cię

Dostałam wczoraj mejla od Domino’s (na pierwszym i drugim roku studiów to była moja pizza-przyjaciel, teraz przechodzę na drugą stronę ulicy, bo zapach mnie odrzuca), że są OFICJALNYM JEDZENIEM PRZETRWANIA NAJGORSZEGO MIESIĄCA ROKU :) Więc coś w tym jest i całkiem nie zwariowałam. Jeszcze.

Update – 31 stycznia’19: w między czasie złamałam buta, zgubiłam ulubiony przedmiot i czapkę, zawaliłam prezentację, a wczoraj wieczorem zwichnęłam kostkę, dzisiaj się zatrułam. Kurtyna. Jak się wierzy w nieszczęście to się nieszczęście dostaje :) Ale jak się wierzy w szczęście to nie wiadomo co :)

Luty, nadchodzę! Będę pisać.

Reklamy
Zamieszczone w 2019