Ludzie nie doceniają

Ludzie nie doceniają.
Nie doceniają czasu, zdrowia, rodziny, znajomych.
Myślą, że wszelka przyjaźń i miłość to coś, co im się należy.
Nie doceniają gdy ktoś jest miły, prawdziwy, czy szczery.
Nie doceniają zainteresowania, tego że ktoś może im pomóc,
ani tego że oni mogą być pomocą.
Są bierni i leniwi przez to, że niczego nie doceniają.
Chrześcijanie też, a nawet bardziej – nie doceniają.
Bardziej, bo wiedzą, że dostali to, na co nie zasłużyli i żyją tylko z Bożej łaski.
Ale tego nie doceniają, chodzą po ziemi jakby byli martwi,
bo… nie doceniają.

Szczególnie się zatem nie różnią się od niewierzących.
Nie doceniają wrażliwości,
ci których ona charakteryzuje są albo niszczeni i odrzucani, albo zmieniani.
Zupełnie jak w bezbożnym świecie,
słaba jednostka musi stać się mocna,
w przeciwnym wypadku zostaje wyeliminowana.
Ludzie z obu tych światów ranią innych myśląc, że robią dobrze,
a ranią dlatego, bo nie doceniają…
Ludzie nie doceniają.

 Po zrozumieniu tego wypada tylko dopić herbatę i iść się powiesić. No, chyba że się chce to zmienić, chociaż na tyle, żeby móc powiedzieć „Ludzie, oprócz mnie, nie doceniają”. I jeszcze jak się jest chrześcijaninem dochodzi kilka innych, ważniejszych powodów ;)