O chrzcie niemowlaków

Jedną z mniej chlubnych ról (aczkolwiek kluczowych) protestanta to zaprotestować przeciwko temu, co mu nie pasuje w Kościele Świętym Powszechnym Apostolskim (/Katolu Betonie).

Ja z kolei (piszę to jadąc pociągiem, stąd kolej) chciałabym zaprotestować przeciwko protestowi przeciwko chrzczeniu niemowlaków. Miesiąc temu otrzymałam bowiem niezwykle zaszczytny tytuł wraz z funkcjami „Matki Chrzestnej”. Ponieważ nie podejmuję się zadań, w które nie wierzę, postanowiłam zapoznać się lepiej z protestem protestantów i zwiększając perspektywę odnieść się do niego.

Nienajsłodszym językiem przedstawiłam jak mniej więcej według protestantów, zielonoświątkowców i członków wolnych kościołów charyzmatycznych wyglądają różnice podejścia do chrztu w obu denominacjach.

piwnica i parter

Określenia „piwnica” i „parter” zostały dodane przeze mnie, żeby móc lepiej zobrazować mój, następujący pogląd:

piwnica i parter i pierwsze pietro

Moje zdanie, jak to zazwyczaj bywa, gdy przedstawia się na blogu swoje opinie, mam za najmojsze, mojszość przewyższa w moich oczach ichszość czy pewnie i Twojszość. Ale to nie powinien być problem, bo przynajmniej wiadomo, że naprawdę wierzę w to, co uważam i uważam to, w co wierzę. Chrztu dorosłych nie umniejszam a chrzest dzieci wynoszę w górę wrzucając owe myśli w internety.

Żydzi mieli swój rodzaj obmycia rytualnego zanim pojawił się chrzest chrześcijański i nie wykluczał on noworodków. O chrztach całych domostw czytać można w Nowym Testamencie, a o zakazie udzielania chrztu maluchom nie ma nic.

Tradycja może ratować od zboczeń, wykroczeń, zwiedzeń… Ale może też zaślepić niejednego – wydawałoby się, że przeciw niej – walczącego. I tak, nawet jeśli poziomy „piwnica” i „parter” zostawię nienaruszone to i tak oba sprowadzą się do religijności będąc zamkniętymi na pełną moc chrztu, bo im więcej protestanckości w protestantyzmie, a katolickości w katolicyzmie tym gorzej.

chrzest zm

Jak jest w Anglii i czemu nie tak cool

Mieszkanie za granicą wyleczyło mnie z „takie absurdy tylko w Polsce” :) Bo absurd absurd pogania co chwilę i wszędzie. Jako iż żywa ze mnie patriotka pozwolę sobie na trochę zdrowego, polskiego narzekania. A nuż to kogoś przestrzeże przed emigracją albo pomoże docenić stare śmieci :)

ANGLYA KONTRA POL’SHA

Co lepsze w Polsce:

BANK – aby założyć konto należy umówić się na spotkanie (+minimum 1 tydzień), podobnie jak w Polsce większość banków zamkniętych w sobotę

POCZTA – przeważnie w jakimś sklepie albo połączona ze sklepem, brak stolików, czasem jakiś mały nieporęczny blat się trafi, ceny z kosmosu, list do kanady polecony priorytetowy ponad miesiąc potrafi lecieć, podobnie z Polski, zasady nie ma, raz jest dobrze, raz bardzo bardzo bardzo powoli i niedobrze

KIEŁBASA, FETA, CHLEB, MAKARON, SER BIAŁY, WOŁOWINA, WIEPRZOWINA, BARANINA, CZOSNEK, SAŁATA, ŚMIETANA, SZYNKA, ZIEMNIAKI – moja czarna lista rzeczy, których tutaj nie jem

PRZYPRAWY – jak się nie jest z Indii to się nie przyprawia

LEKARZE – paracetamol na gorączkę, zapalenie czegokolwiek, wymioty, ból kolana, paracetamol to ulubiony lek lekarzy angielskich, a żeby dostać się do tego lekarza, żeby mógł powiedzieć, żeby zażywać owy paracetamol, należy czekać 1,5/2 tyg. Czyli zdąży się wyzdrowieć za ten czas. Pielęgniarki funkcjonują tu jak lekarze. Jak się nie zdycha na oczach recepcjonistki to zapisze do pielęgniarki.

KFC – tłuste wszystko, frytki fuj

POCIĄGI – CENY I PUNKTUALNOŚĆ – duże ceny, marna punktualność

CENY KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ – wysokie jak Big Ben

JEDNOKULTUROWOŚĆ – tutaj brak, więc jest lepsza w Polsce niż w Anglii – ale czy jednokulturowość jest lepsza to inna sprawa

Co lepsze w Anglii:

WIELOKULTUROWOŚĆ – ale czy wielokulturowość sama w sobie jest lepsza to już osobna kwestia

UTRZYMANIE (I KUPNO) SAMOCHODU – w porównaniu do transportu publicznego, który jest b. b. drogi

TEMPO BUDOWANIA – a na budowie prawie sami Polacy

KIEROWCY – nie mam pojęcia dlaczego, ale dużo lepiej jeżdżą i jest o wiele mniej wypadków. O te statystyki pokazują, że śmiertelnych ofiar wypadków drogowych jest tutaj trzy razy mniej.

CENY JEDZENIA – w odniesieniu do zarobków w Anglii

SYSTEM PŁACENIA ZA STUDIA – studia są płatne, ale każdy może dostać pożyczkę od rządu, którą będzie spłacał, jeśli po skończeniu studiów jego zarobki przekroczą 21 tys funtów rocznie. W Polsce edukujemy się za darmo po to, żeby potem wyjechać i rozwijać gospodarkę innych krajów, a Polska na tym wychodzi jak ten frajer – wykształciła, wydała piniondz i nic a nic z tego nie ma. Mogłoby być tak, że jeśli ktoś zostaje w kraju to nie musi spłacać tego kredytu, a jeśli wyjeżdża to tak.

CRUMPETS

Chuda szczapa kontra grube prosie

Jestem w 1100% za promowaniem zdrowego obrazu kobiety – https://mercyformiss.wordpress.com/2015/10/23/w-dzien-matki-napisane/ – dobry tekst. Nie każda kobieta powinna wyglądać jak modelka. Odchudzanie się dla wyglądu nie jest dobre. Nie po to Bóg stwarza człowieka tak jak sobie wymyśli, żeby człowiek potem to poprawiał. Ale co jeśli ktoś już jest CHUDY? Co jeśli ktoś naturalnie, z genów, z urodzenia, całe życie nie przekracza wagi 55 kg?

Zbyt utrwaliła się ta „g prawda”, że kobieta powinna wyglądać jak modelka VS. I chyba przez to jak już ktoś ma ten pożądany przez inne kobiety wygląd – włącza się albo zawiść albo nie jestem pewna co, bo po prostu tego nie rozumiem, może ktoś kto to czyta i jest tą „drugą stroną” mi powie. Komentarze odblokowane.

Co by było jakbym nazwała otyłą osobę „grubą świnią”? Albo zapytała czy wychowała się w masarni? Czy całe życie tylko leży, że taka gruba? Albo bym takim tekstem zarzuciła: „wyglądasz, jakbyś zjadła zapas smalcu całej Rosji”. Nieuprzejmość i brak wychowania to za mało, to by było okropne, bardzo raniące chamstwo! Jakbym tak powiedziała na forum to publika by mnie zjadła żywcem. Jak można tak powiedzieć?

Ciekawe, że ta świadomość ostrego języka przy komentowaniu wagi działa tylko w jedną stronę i tak wielu pozwala sobie określić taką, załóżmy prosto – mnie – „chudą szczapą” śmiejąc się i jeszcze czasem dodając, że to komplement. Chuda szkapa to nie wszystko :) Bywam też wieszakiem, patykiem, patyczakiem, psem… Odpowiadam na pytania ile tygodni nie jadłam albo ile jem posiłków w miesiącu. Pojawiają się też porównania do ofiar obozów koncentracyjnych albo osób chorych na anoreksję czy bulimię. Niezrozumiałe, że tak wiele osób nieznajomych, ledwo co poznanych, zaraz obok „mam na imię Blabla” pozwala sobie na niestosowny komentarz odnośnie do mojej wagi. Ja sama siebie lubię, ale jestem pewna, że jest masa innych chudych szczap, które mogą obecnie być w gorszym miejscu z lubieniem siebie i po usłyszeniu wspomnianych określeń czują się po prostu brzydkie.

10465461_657912570968465_4655553209730432477_o.jpg

Sytuacja ze szpitala Wolskiego – Warszawa – sprzed dwóch lat: przychodzę do szpitala z bólem w klatce i mdleję na miejscu, lekarka przez dobre 15 minut zadaje mi pytania, które mają ją doprowadzić do tego czy jestem zdrowa psychicznie… Ja niestety do domyślnych osób nie należę i zorientowałam się dopiero jak skończyłam opisywanie zupy, którą jadłam na obiad i padło pytanie o rodziców. Błyskotliwie odpowiedziałam: „matka chuda, ojciec chudy, siostry chude i kot chudy. Wszyscy chudzi”, to było to! Otrzymałam upragnione zainteresowanie moją krwią i sercem :))

Są grubi, którzy potrafią żartować ze swojej wagi i są chudzi z podobną umiejętnością. Ani jednym ani drugim dystansu do siebie się nie powinno narzucać. Zatem, następnym razem, jeśli będziesz chciała powiedzieć komuś, że wygląda jak z Oświęcimia, zastanów się co byś poczuła jak ktoś by powiedział, że hipopotam to przy Tobie mrówka :O

Ludzie nie doceniają

Ludzie nie doceniają.
Nie doceniają czasu, zdrowia, rodziny, znajomych.
Myślą, że wszelka przyjaźń i miłość to coś, co im się należy.
Nie doceniają gdy ktoś jest miły, prawdziwy, czy szczery.
Nie doceniają zainteresowania, tego że ktoś może im pomóc,
ani tego że oni mogą być pomocą.
Są bierni i leniwi przez to, że niczego nie doceniają.
Chrześcijanie też, a nawet bardziej – nie doceniają.
Bardziej, bo wiedzą, że dostali to, na co nie zasłużyli i żyją tylko z Bożej łaski.
Ale tego nie doceniają, chodzą po ziemi jakby byli martwi,
bo… nie doceniają.

Szczególnie się zatem nie różnią się od niewierzących.
Nie doceniają wrażliwości,
ci których ona charakteryzuje są albo niszczeni i odrzucani, albo zmieniani.
Zupełnie jak w bezbożnym świecie,
słaba jednostka musi stać się mocna,
w przeciwnym wypadku zostaje wyeliminowana.
Ludzie z obu tych światów ranią innych myśląc, że robią dobrze,
a ranią dlatego, bo nie doceniają…
Ludzie nie doceniają.

 Po zrozumieniu tego wypada tylko dopić herbatę i iść się powiesić. No, chyba że się chce to zmienić, chociaż na tyle, żeby móc powiedzieć „Ludzie, oprócz mnie, nie doceniają”. I jeszcze jak się jest chrześcijaninem dochodzi kilka innych, ważniejszych powodów ;)